Laponia przywitała nas mrozem, skrzypiącym naturalnym śniegiem, cudownymi widokami oraz….zagubionym bagażem. W moim przypadku zaginął zarówno bagaż jak i quiver ze sprzętem więc wylądowałam pośrodku zasypanej śniegiem Finlandii wyposażona w kurtkę, książkę, słuchawki i szczoteczkę do zębów. Pomimo początkowych problemów ze sprzętem, cały wyjazd wspominam jako niesamowite doświadczenie dające sporą dawkę wiedzy, satysfakcji oraz jazdy w gronie instruktorów, którzy z chęcią dzielą się doświadczeniami i pasją. Od samego początku uderzyła mnie otwartość, bezpośredniość oraz energia panująca zarówno podczas warsztatów, wykładów jak i nieoficjalnych spotkań poza stokiem.

Ze względu na napięty grafik (wiele warsztatów snowboardowych odbywało się o tej samej porze) podzieliliśmy się tak, by każdy z polskiej ekipy uczestniczył w innym wydarzeniu, by później móc się wymienić doświadczeniami. Wykorzystując wyjazd do maksimum codziennie uczestniczyliśmy w dwóch warsztatach na śniegu oraz jednym wykładzie. Cały wyjazd dopełniały pokazy deamoteamów i wieczorne spotkania z ekipami z całego świata, także na nudę nie można było narzekać.

Wybierając warsztaty dla siebie kierowałam się głównie tym, czego brakowało mi w mojej dotychczasowej ścieżce jako instruktor. Zależało mi również, by jeździć z członkami różnych ekip dla porównania podejścia metodycznego w zależności od szerokości geograficznej.

Z warsztatów które zapadły mi w pamięć to na pewno zajęcia ekipy z Czech „Benefits of freestyle level 1&2” na których Pavla Turkova przechodziła przez podstawowe ewolucje freestylowe dla podnoszenia twardych oraz miękkich umiejętności oraz ich połączenia w nauczaniu jazdy technik. Każdy instruktor wie jak to jest jeździć w kółko techniki…  wykorzystanie ewolucji freestylowych do podnoszenia umiejętności jazdy technicznej było na pewno ciekawym doświadczeniem i otwierało głowę na trochę inne- nowe podejście do prowadzenia zajęć na stoku.

Nie lada zaskoczeniem były dla mnie zajęcia Argentyńczyków „Fear, empathy & snowboard”. Spodziewałam się trudnych przejazdów oraz pokonywania własnych barier w jeździe na snowboardzie. Tym bardziej zdziwiłam się gdy argentyńska ekipa zaprowadziła nas na taśmę a przy pomocy paru materiałów dydaktycznych sprowadziła nas do poziomu początkującego.

Na zajęciach  Amerykanów byłam 2 razy i oba warsztaty zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Pierwszym moim wyborem był freestyle. Prowadzący pokazywał w jaki sposób wykorzystuje 6 fundamentów amerykańskiego programu szkolenia w nauczaniu i doskonaleniu freestylu. Stosował je w celu precyzyjnego określenia ruchu jak i kreowania stylu wykonania tricku. Podejście to było na tyle ciekawe, że dawało przestrzeń na progres niezależnie od poziomu zaawansowania oraz zmuszało do refleksji nie tyle co na wykonaniu danej ewolucji, co na sposobnie w jaki chcielibyśmy by została wykonana. Samo narzędzie uważam za bardzo przydatne, ponieważ daje jasny, konkretny i bardzo precyzyjny przekaz oraz systematyzuje informacje które powinny dotrzeć do kursanta, co ułatwia pracę na stoku.

Te same 6 fundamentów omawiane były w kolejnym warsztacie dotyczącym technik. Pech albo szczęście sprawiło, iż tego dnia mieliśmy prawdziwy powder alert 😀 i aż żal byłoby tego nie wykorzystać. I tu Amerykanie nie zawiedli w kontekście elastyczności i „otwartej głowy”. Przeprowadzili nas przez wszystkie założenia ich programu nauczania, wykorzystując do tego różne formy terenowe. Jeździliśmy po świeżutkim puchu, poza trasami, po lasach, żlebach świetnie się przy tym bawiąc.

Z wykładów na pewno mocno poruszyła mnie prezentacja Ann Schorling  - „Increasing Gender Equity in Snowsports". Ann dzieliła się wnioskami ze swojej pracy w Big Sky Resort i jej powiązaniami z innymi badaniami  dotyczącymi płci, sportu i przywództwa na świecie. Prezentacja obejmowała strategie mające na celu integrację różnorodnych społeczności, pogłębianie wiedzy na temat lokalnych przeszkód na drodze do równości płci oraz tworzenie bardziej inkluzyjnych szkół sportów zimowych.

Cały event zakończył się wspólnym przejazdem wszystkich ekip po stoku pokazowym oraz  oraz przejazdem wszystkich kobiet uczestniczących w Interski. Towarzyszyła temu niesamowita energia i atmosfera. Cudowanie było poczuć się częścią tej społeczności a doświadczenie to zapamiętam na długo.

Po 13 latach pracy jako instruktor snowboardu i po kolejnej przepracowanej  zimie w Polsce czułam znużenie i zmęczenie. Interski dało mi nowe spojrzenie na pracę instruktora oraz kopniaka w postaci nowej energii, doświadczeń i wiedzy które chciałabym wprowadzać na własnym podwórku. Oczywiście na opisanie wszystkich doświadczeń i warsztatów nie starczyłoby kartek w informatorze, dlatego opisałam tylko skrawek całego wydarzenia, ale już wiem, że takie imprezy na pewno mocno otwierają głowę i dają dużo motywacji.

Wysoka piątka dla wszystkich z którymi mogłam spędzić ten wspaniały czas. Widzimy się na śniegu!